Test czytnika e-booków
Książkoholicy mają jedną niezwykłą przypadłość. Zawsze im za mało jest książek. Nigdy nie byłam specjalnie przekonania do e-booków, w końcu książka papierowa ma specjalną moc. Kiedyś mi się wydawało, że tylko ona potrafi przenieść nas do innego świata. Dopiero gdy zaczęłam przekonywać się do audiobooków, coraz częściej myślałam o e-bookach. Jakże by to było cudownie, najpierw zobaczyć, czy książka jest ciekawa, a potem dopiero decydować o jej zakupie?
Dzięki serwisowi Legimi właśnie w ten sposób szukałam romansów, które otulają nas jak kocykiem, a nie straszą przerabianiem wszystkich rozdziałów Kamastury, i to na pierwszych stronach. Taki film możecie zobaczyć na Youtubie. Pozwólmy sobie na kalkulację. Czytając średnio 11 książek w miesiącu, musielibyśmy za takie miesięczne czytanie zapłacić ponad 439,99 złotych. Oczywiście, można czytać książki z drugiej ręki, można odwiedzać biblioteki, ale nie każdy lubi. Nagle czytanie dużo okazuje się całkiem drogą przygodą.
Zaczęło się od Legimi
Nie byłam przekonana w ogóle do książek elektronicznych, więc inwestycja w czytnik była dla mnie głupotą. Najpierw zaczęłam przygodę na Legimi, czytając książki na telefonie. Bardzo mi się spodobał wybór, w końcu mogłam bez żadnego ryzyka dodać wybraną pozycję na półkę, która nie wydawała się (początkowo) dla mnie. Serce podbiły mi synchrobooki, czyli swobodne przełączanie się między e-bookiem a audiobookiem, szeroki wybór książek i podział na kategorie czasami nieoczywiste (np. książki na poprawę humoru). Mogę czytać bez limitu za 40 zł miesięcznie, nagle zaczęłam czytać więcej, różnorodne gatunki i nie byłam na bieżąco tylko z nowościami. Pominę aspekt ekologii i tego, że brakuje już papieru do drukowania książek, dobrze? 🙂
Dlaczego warto kupić czytnik niż czytać na telefonie/tablecie?
Na telefonie bardzo szybko męczą nam się oczy, ekran nie jest przystosowany do długiego czytania, razi nas niebieskim światłem, a wyskakujące powiadomienia sprawiają, że tak naprawdę nie skupiamy się na czytaniu. Komfort jest niski, oczy bolą coraz bardziej, a my w zasadzie czytamy mniej, bo łatwiej nam wejść w powiadomienie, a potem spędzić kolejną godzinę w social mediach. Mniej wygodnie trzyma się telefon, jednak zawsze mnie kusiło sprawdzić, kto napisał.
Wypróbuj Legimi przez 30 dni!*
Mimo mniejszej wygody i tak pochłaniałam książki. W końcu mogłam sprawdzić, czy podoba mi się książka, a gdy była słaba, odłożyć ją bez wyrzutów sumienia, że mam na półce i będzie trzeba ją sprzedać na Vinted. Złapałam się na tym, że wybieram i tak czytanie na Legimi, a nie idę po egzemplarz papierowy. W końcu mogłam czytać na leżąco bez bólu pleców! Potem zaczęłam rozmawiać z Wami, dlaczego WARTO zainwestować w czytnik i wówczas usłyszałam pierwszy raz: to będzie Twój najlepszy zakup tego roku.

Dlaczego Inkbook Calypso Plus?
Moją decyzję podjęłam w jeden dzień. Kindle ogranicza czytanie do 10 książek miesięcznie, co jest dla mnie zdecydowanie za mało i został skreślony na samym początku. Research więc dotyczył Pocektbook Touch Lux 5 a Inkbook Calypso Plus, w co warto zainwestować, skoro i tak są to te same pieniądze? Oparłam się tu na Waszych radach i wybrałam Inkbook Calypso Plus. Co go wyróżnia?
- lekkość i wygoda trzymania w dłoni;
- brak ograniczenia i limitów czytania książek (brak reklam!);
- ekran E Ink o jakości papieru – w ogóle nie męczą się oczy! Jestem w szoku!
- polskie menu, które nie jest przekombinowane;
- rewelacyjny kontakt z obsługą na stronie i szybka reakcja;
- Android, a co za tym idzie możliwość zainstalowania aplikacji przeróżnych serwisów abonenckich: Legimi, Publio, Amazon, EmpikGo etc.
- wytrzymałość baterii – według producenta czytnik traci energię tylko na przewracaniu strony, a ja przy codziennym czytaniu po kilka godzin mogę go ładować raz na tydzień/dwa (wifi czy bluetooth szybciej rozładowują czytnik);
- dostosowanie koloru światła i jego intensywności (czytanie nocą w końcu jest komfortowe, a jasność można tak ustawić, że czytnik będzie lampką. 😉 Jednak wolę czytać na minimum i to jest optymalne dla moich oczu.);
- łatwość przesyłania plików na Inkbook Calypso Plus za pomocą funkcji „Wyślij na Inkbooka”;
- dopasowanie wielkości i rodzaju fontu do czytelnika, włącznie z marginesami i interlinią;
- łatwe zaznaczanie cytatów i notatek;
Trudno mi znaleźć minusy oprócz potrzeby dłuższego naciska przycisku włączenia. Jestem w nim zakochana i to był najlepszy zakup w tym roku. Po przeczytaniu książki na czytniku mogę sama zdecydować, czy chcę do niej wrócić w papierze i na Legimi kupić ją taniej w abonamencie. Wciąż jednak nie potrafię dojść, jak synchronizować czas czytania na czytniku z tym, który poświęcam na telefonie w ramach audiobooków, więc niestety nie pokażę Wam pięknych wykresów, ale wiem jedno: naprawdę było warto!
Etui na czytnik
Czy takie niezbędne? Moim zdaniem tak, bo skoro wydaje się pieniądze, to warto by o to dbać. Korzystam z dwóch opcji, pierwsze to etui Yoga, które dodane było do czytnika, jest na magnes i zabezpiecza ekran czytnika. Rozśmieszyło mnie pytanie zadane na Instagramie, jakie etui i dlaczego z Różowej Fabryki, więc zostawiam Wam link, aby to wzory i kolory Was przekonały.
Artykuł nie powstał we współpracy z żadną z wyżej wymienionych firm. Podczas tworzenia zestawienia posiłkowałam się pytaniami, które zadaliście na Instagramie. Dziękuję za Wasz wkład w powstanie tego artykułu.
*30 dni zamiast 7 testowych jest dla nowych użytkowników, którzy wcześniej nie korzystali z serwisu Legimi. Można po tym czasie zrezygnować z konta, jednak wymagana jest rejestracja i podanie danych płatności (jak w każdym serwisie abonenckim).
Pingback: Dziesięć dni - Mel Sherratt - Z kotem czytane