
Sierpień 2020
Nadrabiamy zaległości!
Gdy pierwszy raz organizowałam maraton czytelniczy, mówiłam sobie, że to będzie jednorazowa sprawa. Potrzebowałam nadrobić zaległości, a nikt nie daje takiego wsparcia jak Wy. To były spontaniczne 24 h z Wami, a potem nagle #maratonzkotemczytane stał się tradycją, co miesiąc wspólnie czytamy książki. Gdy otrzymałam wiadomość, kiedy teraz wspólnie czytamy, pewnie nie potraficie sobie tego wyobrazić, ale nie byłam bardziej wzruszona, bo do działania zawsze napędzacie mnie Wy. I będę to powtarzać, ale to nie mi za organizację należą się podziękowania, to Wam, każdemu z osobno, za to jaką grupę tworzycie.
O maratonie słów kilka
Jeśli jeszcze nie brałeś, drogi Czytelniku, udziału w żadnym maratonie czytelniczym, to już Ci tłumaczę, jak to wygląda u nas Z kotem czytane. Raz w miesiącu, w wybrany weekend od piątku do niedzieli, czytamy wspólnie. Po co to robić? Dla integracji, dla zabawy. Nieważne, czy przeczytasz dwie czy trzy strony, a może nawet tysiąc. Istotne jest to, że usiądziesz z książką, bo tu właśnie chodzi o promocję czytelnictwa. Na grupie na FB, do której serdecznie Cię zapraszam, publikuję planszę, z których możesz skorzystać w swoich Social Mediach. Czasami pomagamy wybrać następną książkę, a czasami dyskutujemy o motywach czy narracjach. Są też takie momenty, gdy nam się nie chce, a wtedy Mole-Wojownicy motywują się wzajemnie, bo czytamy do wspólnego konta, a czytamy, bo to kochamy.
Jak nam poszło tym razem?
Nie mogę wyjść z podziwu jak z miesiąca na miesiąc akcja się rozrasta. W poprzednim miesiącu było 9369 stron. Wiecie, że gdyby ułożyć te strony obok siebie, to powstałby pas o długości 1.97 km? Wtedy była Akcja-Grubaski i sądziłam, że daliśmy z siebie wszystko, że NIE DA SIĘ WIĘCEJ.
Zaczynając maraton 31 lipca, spytałam się, czy idziemy na rekord, nadrabiając książki ze stosu hańby (czyt. te, które czekają na przeczytanie i zostały przez nas zaniedbane). I wiecie co? Jesteście niemożliwi. W tej edycji udział wzięło…
28 osób.
Przeczytaliśmy wspólnie…
16100 stron
A zakładając, że książka ma 25 cm długości, to gdyby ułożyć strony obok siebie, wspólnie stworzylibyśmy pas o długości
4.025 km.
Wiecie, że to wręcz idealny pas startowy dla samolotów? Dla awionetek pas może wynosić nawet 4.8 km.
A teraz chciałabym powiedzieć jedno, dla każdej osoby, która sądziła, że przeczytała mało i następnym razem będzie lepiej. Czy widzicie, jaka drzemie w grupie siła? To nie jest ważne, ile przeczytasz Ty sam, ważne, że w ogóle czytasz. Pobiliśmy rekord z zeszłego miesiąca więcej niż dwukrotnie! Czy wciąż uważacie, że za mało daliście z siebie?
Idźcie pobiegnijcie tyle, z tymi wszystkimi książkami na plecach, które udało nam się przeczytać, bo zakładając, że średnia grubość książki to 300 stron, to wspólnie przeczytaliśmy 53 książki. Weźcie tą statystyczną ilość w rękę i przejdźcie się 4.025 km, jeśli wciąż uważacie, że było „słabo”, „nie miałam kiedy czytać”, „następnym razem to dam z siebie wszystko”.
Powiem jedno, jesteście niesamowici. I dziękuję Wam za kolejny maraton. Jestem niezmiernie wdzięczna, że stała się to nasza tradycja, bez której nie potrafimy się obyć.
A posty z maratonu można sprawdzać pod #maratonzkotemczytane – gdzie poznacie naszą szaloną kocią ekipę ♥
Książki łączą ludzi. 🙂
oj, tak! Może następnym razem do nas dołączysz? 🙂
No to zachęcona wpisem na IG i zaproszeniem, lecę na grupę i dołączam. 🙂
ale ekstra <3 <3