Przejdź do treści
Strona główna » Adela nie chce umierać – Aga Antczak

Adela nie chce umierać – Aga Antczak

Adela nie chce umierać to książka, po której przeczytaniu brakuje słów. Dreszcz przebiega po paciorkach kręgosłupa, a czytelnik musi obudzić się z tej wysnutej książkowej rzeczywistości. Wciąż słyszy rozmowę bohaterów, wciąż czuje ich obecność, lecz z trudem oddycha. Czuje ciężar na swojej klatce piersiowej, jakby ktoś lub coś zabrało mu dech. Aga Antczak rzuca zaklęcie na czytelnika, aby ten jak mantra powtarzał: jestem onieśmielony, jestem wzruszony, jestem oczarowany.

„Apetyt to się ma na życie, a śmierć nikomu nie smakuje.”

Oni: ona i on

Oni razem stanowią całość. Oni przeżyli Auschwitz. On pragnął zawsze bliskości, ona nie potrafiła kochać. On potrzebował rozmowy, o tym, kiedy jeszcze nie mieli imion, byli tylko numerami. Ona wymazała jak gumką całe życie przed Auschwitz. On jest liczbą, ona słowem. Dwa przeciwieństwa jak dwa bieguny. Czy naprawdę jedyne, co ich łączy to numer na przedramieniu? Starali się stworzyć swój świat, a w wieku dziewięćdziesięciu lat zaczynają zadawać sobie pytanie: czy to wszystko było czegoś warte? Czy to miłość ich połączyła, czy wspólne wspomnienia z obozu? Co jest trudniejsze: kochać czy być kochanym? A co ważniejsze: ile jest w stanie wybaczyć miłość?

„A jeśli to cię pocieszy, to każda miłość jest trudna. Trzeba mieć dużo odwagi, aby kochać.”

Miłość-niemiłość

Aga Antczak w Adela nie chce umierać zabiera nas w podróż po życiu i śmierci. Razem z bohaterami rozpoczynamy rachunek sumienia, rozliczając ich z przeszłości. Podróżując w czasie, zaczynamy zadawać sobie pytania, czy możemy kogoś oceniać. Aga Antczak już niemal od pierwszych stron chwyta za serce, oczarowując czytelnika poetyckim językiem. Czy można piękniej pisać o starości i umieraniu? To przerażająco smutna historia, odkrywająca wszystkie demony przeszłości bohaterów. Często zatrzymujemy się na chwilę, ulegając zadumie, na ile istotne są nasze problemy na przestrzeni lat. Jakie pociągają za sobą konsekwencje? Patrząc z perspektywy lat, trzy wiosny wydają się jedynie ułamkiem życia. A to tylko te trzy lata w obozie w Auschwitz ukształtowały ich jako ludzi, ludzi, którzy boją się śmierci, lękają się uczuć, wątpią w dobro drugiego człowieka. Jak nauczyć się kochać? Jak nauczyć się żyć? Mogłoby nam się wydawać, że tuż przed śmiercią już nic się nie liczy, dni zlewają się w jedno, rutyna staje się rzeczywistością.

„- Dziś wszystko musi być ostatnie… –  Pyta, stwierdza, zastanawia się?
– Nie wszystko. Możemy dziś coś zacząć.
– W naszym wieku? – Śmieje się Adela. – Co my możemy zacząć? Raczej czas powoli wszystko kończyć.”

Niezwykłe imię starości

Wielokrotnie zadawane jest pytanie czytelnikowi: po co żyć? Dla pieniędzy? Dla roli matki, ojca? W imię nauki? Kiedy  człowiek jest spełniony? Kiedy można zejść ze sceny i pozwolić opaść kurtynie? Bohaterowie oprócz bezkompromisowej, mocnej i niezwykle bolesnej analizy swojej przyszłości pozwalają sobie na gdybanie. Gdybyśmy się nie spotkali w Auschwitz, to czy byśmy się pokochali? Gdybyśmy tylko mogli zmienić okoliczności spotkania… Aga Antczak pokazuje w sposób niezwykły narodziny miłości bez granic, takiej, która uskrzydla i wybaczy wszystko. W końcu nam, pokoleniu Z, łatwiej się rozstać niż walczyć o siebie. Adela i Adolf pokazują, że miłość nie jest łatwa, a budowanie relacji w żadnym wieku, nawet po ponad czterdziestu latach małżeństwa, nie jest łatwe. I czyż to poznawanie drugiego człowieka każdego dnia, aż po grób, nie jest piękne, wręcz poetyckie?

Przemijanie łatwiejsze niż kochanie?

Wspomnienia wirują w głowie, przenikają się z teraźniejszością, pokazując, że są dni, których nie potrafi się zapomnieć. Szuka się początku, szuka się końca, wyczekuje się śmierci. W tej historii nie brakuje emocji. Obrazy wirują w głowie, demony wojny chwytają czytelnika za twarz, a ledwie wspomnienie wszystkich krzywd powodują zimne dreszcze przebiegające po paciorkach kręgosłupa. Nagle zaczynamy zdawać sobie sprawę, czym jest przemijanie i z czym muszą (bądź musieli), zmagać się nasi dziadkowie i pradziadkowie. Łzy zbierają się w kącikach oczu, gdy szukamy sensu w prześladowaniu innych: Żydów, kobiet, mężczyzn, dzieci… Wojna nie była łaskawa, zbierała żniwo bez opamiętania. Pozostawiła po sobie wspomnienia, łamiące serce, i ten przeklęty numer.

Chcę żyć!

Adela nie chce umierać to tak naprawdę „oda” do życia, pokazanie jego blasku, cieni, ale przede wszystkim piękna, tego, jak wielkim jest darem. Niezauważanie przemijania jest z naszej strony, młodych ludzi, zwykłą ignorancją, bo nawet nie zdajemy sobie sprawę, kiedy właśnie ten dzień będzie jedynie niewyraźnym i nikłym wspomnieniem. Ta wielowymiarowa powieść wzrusza i łamie serce. Nie chce się wierzyć, że to debiut, pierwsza powieść Agi Antczak, a wywoła tyle emocji w czytelniku: poruszy aż do łez, zostanie na długo w pamięci. Niezwykła, mocna, bezkompromisowa, taka, która rezonuje w nas i cały czas dojrzewa. Taka, która zapiera dech, taka, po której przeczytaniu wciąż brakuje słów. Wyjątkowa opowieść o życiu-nieżyciu, kochaniu-niekochaniu i lęku. Czytajcie.

„Romantyzm wyszedł już dawno z mody. (…). Poeci poumierali, większość z nich na wspólną chorobę, albo strzelili sobie w łeb, albo im strzelono. Przeklęta śmierć, jakby życie byłoby mniej atrakcyjne, a ja chcę żyć.”

Sprawdź Adela nie chce umrzeć w Empik!

We współpracy z Wydawnictwem Lira.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.